Local is the new luxury
W świecie beauty coraz częściej szukamy czegoś więcej niż skutecznej pielęgnacji. Liczy się nie tylko to, co znajduje się wewnątrz opakowania, ale także filozofia, z jaką produkt powstaje, sposób, w jaki wpisuje się w codzienność, i wartości, które ze sobą niesie. Z tej potrzeby narodziło się BY THE RAY – nowa, polska marka niche clean beauty, która od 2026 roku tworzy nowoczesne kosmetyki, łącząc naukowe innowacje, wysokie stężenia bioaktywnych składników oraz odważny design projektowany z myślą o pięknie, jakości i funkcjonalności.
W centrum marki znajduje się przekonanie, że piękno powinno odpowiadać na potrzeby współczesnego świata – być świadome, inteligentne, holistyczne i ponadczasowe. Dlatego kolekcję BY THE RAY tworzą produkty skincare i makeup, które łączą spektakularne, synergiczne formuły z estetyką współczesnego luksusu, zachęcając do uważniejszego spojrzenia na codzienne rytuały i odkrywania piękna na własnych zasadach.
O tym, jak powstała marka, dlaczego jej twórczynie zdecydowały się postawić na lokalną produkcję i czym jest dla nich dzisiaj prawdziwy współczesny luksus, rozmawiamy z Anetą Rybką i Magdą Leśnik – założycielkami BY THE RAY.
fot. Katarzyna Hołopiak
Jak zaczęła się historia BY THE RAY? Dlaczego zdecydowałyście się na stworzenie marki?
To opowieść, która zaczęła się na długo przed powstaniem samej marki. Znamy się od ponad piętnastu lat – poznałyśmy się podczas studiów na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Już wtedy często rozmawiałyśmy o tym, że kiedyś chciałybyśmy wspólnie stworzyć coś własnego. Po studiach każda z nas obrała jednak inną drogę zawodową, by po kilku latach spotkać się ponownie – już z większym doświadczeniem, dojrzałością i dużo lepszym zrozumieniem rynku oraz potrzeb współczesnych konsumentów.
BY THE RAY nie od początku było marką produktów własnych. Przez pierwsze dwa lata rozwijałyśmy koncept starannie wyselekcjonowanego multibrandu, sprowadzając do Polski wyjątkowe marki premium ze świata beauty, designu i podróży. Nie interesowało nas budowanie kolejnego sklepu internetowego. Czułyśmy się kuratorkami – wyszukiwałyśmy twórców i marki, które zachwycały jakością, rzemiosłem, estetyką i spójną filozofią. To doświadczenie pozwoliło nam z bliska obserwować, jak powstają najlepsze europejskie i światowe brandy, jak budują swoją tożsamość i dlaczego stają się czymś więcej niż tylko producentami.
Im więcej takich marek poznawałyśmy, tym silniejsza stawała się w nas potrzeba stworzenia własnej. Zaczęłyśmy zadawać sobie pytanie, dlaczego Polska - z tak utalentowanymi projektantami, naukowcami, producentami i rzemieślnikami - wciąż jest znacznie częściej odbiorcą światowych marek niż ich twórcą. Widziałyśmy ogromny potencjał naszego rynku i byłyśmy przekonane, że możemy tworzyć produkty, które pod względem jakości, wzornictwa i doświadczenia nie ustępują największym międzynarodowym markom beauty.
Narodziny BY THE RAY Beauty w 2026 roku nie były więc zwrotem w zupełnie nowym kierunku, ale naturalną konsekwencją wszystkiego, czego nauczyłyśmy się przez wcześniejsze lata. Z roli kuratorek przeszłyśmy do roli twórczyń. Zamiast opowiadać historie innych marek, postanowiłyśmy stworzyć własną - dokładnie taką, jakiej same szukałyśmy na rynku.
Co oznacza nazwa marki BY THE RAY?
To chyba jedno z pytań, które słyszymy najczęściej (śmiech) - i uwielbiamy je! BY THE RAY to gra słów, a wszyscy, którzy z nami pracują lub znają nas prywatnie, dobrze wiedzą, że mamy ogromną słabość do takich językowych zabaw. Nazwa nawiązuje do angielskiego by the way, czyli „przy okazji”, „naturalnie”, „bez wysiłku”, ale zamiast way pojawia się ray – promień słońca.
To połączenie bardzo dobrze oddaje filozofię marki. Chciałyśmy, aby pielęgnacja była rytuałem, który towarzyszy codzienności, a nie ją komplikuje. Wierzymy, że nie potrzeba dwudziestu kroków pielęgnacji ani godzin spędzonych przed lustrem, żeby skutecznie zadbać o swoją skórę. Dobre produkty powinny dotrzymywać kroku Tobie i Twojemu rytmowi życia – działać skutecznie, a jednocześnie sprawiać przyjemność. BY THE RAY jest właśnie o tej lekkości i radości odkrywania we współczesnym, ultraszybkim świecie.
fot. Karolina Golis
Jakie były Wasze wcześniejsze doświadczenia zawodowe, które wniosłyście do marki?
Obie przez wiele lat pracowałyśmy dla europejskich lovebrandów premium, takich jak Pandora, L'Oréal czy Westwing. Choć reprezentowały różne branże – beauty, biżuterię i wnętrza – wszystkie łączyło jedno: niezwykła dbałość o doświadczenie klienta, jakość i konsekwentnie budowany świat marki. To właśnie tam nauczyłyśmy się, że naprawdę silne brandy tworzą emocje, budują relacje i stają się częścią codziennego życia swoich odbiorców. Od początku wiedziałyśmy, że jeśli kiedyś stworzymy własną markę, będzie oparta na tych samych standardach. Chciałyśmy budować ją z ogromnym szacunkiem do klientów – słuchać ich, rozumieć ich potrzeby i tworzyć produkty, które mają realną wartość.
Od podszewki poznałyśmy również procesy produkcyjne beauty dla światowych marek luksusowych. Magda - przez wiele lat związana z produkcją kontraktową dla największych międzynarodowych brandów - od samego początku prowadzi w BY THE RAY projekty rozwoju naszych kosmetyków.
Jednocześnie zależało nam, aby od pierwszego dnia myśleć o BY THE RAY globalnie. Naszym celem od początku jest budowanie osadzonej lokalnie marki, która dzięki jakości, wzornictwu i spójnej filozofii ma szansę znaleźć swoje miejsce również na międzynarodowym rynku.
Wiele marek mówi dziś o wartościach. Jakie są fundamenty BY THE RAY i co dla Was oznacza claim „Discover the beauty”?
Od początku wiedziałyśmy, że nie chcemy tworzyć produktów wyłącznie po to, żeby wpasowywały się w trendy. Znacznie bardziej interesuje nas odpowiadanie na potrzeby współczesnego świata. Żyjemy szybko, jesteśmy przebodźcowani i każdego dnia podejmujemy setki decyzji. Wierzymy, że pielęgnacja nie powinna być kolejnym obowiązkiem na tej liście, ale chwilą, która wnosi do codzienności odrobinę spokoju, przyjemności i jakości.
Dlatego rozwijamy nasze portfolio bardzo selektywnie. Nie wierzymy w premiery dla samych premier ani w kolekcje tworzone pod kalendarz marketingowy. Nad każdą formułą pracujemy tak długo, aż będziemy przekonane, że jest dokładnie taka, jaką same chciałybyśmy postawić na swojej półce - Aneta ma nawet specjalny “test półki”, który musi przejść każdy z naszych produktów (śmiech). Nasze linie produktowe koncentrujemy między innymi wokół longevity czy skóry naturalnie wyglądającej na wypoczętą - jak po tygodniu wakacji lub po pierwszej randce.
Naszą ambicją jest tworzenie supercharged formulas – wielokierunkowych receptur, które wykorzystują to, co najlepsze zarówno w naturze, jak i nauce. Tam, gdzie najwyższą skuteczność zapewniają bioaktywne składniki pochodzenia naturalnego, sięgamy właśnie po nie. Tam, gdzie większe możliwości dają innowacje naukowe, wybieramy najnowocześniejsze rozwiązania. Stawiamy na maksymalną efektywność, dla najlepszych efektów pielęgnacyjnych.
Z kolei hasło marki „Discover the beauty” od początku było dla nas czymś znacznie więcej niż tylko marketingowym claimem. To filozofia i zaproszenie do dostrzegania piękna szerzej - nie tylko w pielęgnacji, ale również w codziennych relacjach, przedmiotach, którymi się otaczamy, w nas samych. Chcemy budować pewność siebie opartą nie tylko na powierzchownym pięknie, ale na samoakceptacji i wyrozumiałości. Do tego uwielbiamy sztukę i design - odkrywanie piękna to nasz naturalny sposób poznawania świata.
Tworzycie zarówno skincare, jak i makeup. Jak wygląda proces powstawania produktów BY THE RAY i w czym nigdy nie idziecie na kompromis?
To prawda, od zawsze marzyłyśmy o marce, która będzie rozwijać zarówno skincare, jak i makeup - podobnie jak największe światowe domy beauty. Interesują nas produkty luksusowe w doświadczeniu, ale przede wszystkim ultra funkcjonalne. Takie, które są piękne nie tylko powierzchownie, ale sprawdzają się w codziennym, długofalowym użytkowaniu i przynoszą realne efekty.
Każdy produkt BY THE RAY powstaje w Polsce - od opracowania receptury, przez projekt opakowania, aż po produkcję naszych szlachetnie zdobionych kartoników. To daje nam możliwość bycia blisko całego procesu i świadomego wpływania na każdy jego etap. Naszych partnerów i wykonawców znamy z imienia, odwiedzamy ich pracownie i zakłady produkcyjne, wspólnie rozwiązujemy problemy i rozwijamy kolejne projekty. Wierzymy, że najlepsze produkty powstają tam, gdzie technologia spotyka się z zaufaniem i długofalowymi relacjami.
Dobrym przykładem tej filozofii są nasze lusterka BEAUTY CHECK. W czasach, gdy większość podobnych akcesoriów produkowana jest przez rynek ultra fast fashion na drugim końcu świata, my zdecydowałyśmy się stworzyć je w całości w Polsce, w kolaboracji z polską manufakturą Raje Mirrors. Tafle szkła powstają więc na Mazurach, bawełniane etui szyte są w rodzinnej pracowni u podnóża Podhala, kartoniki produkujemy na Mazowszu, a każde opakowanie otrzymało swój odręcznie kaligrafowany numer. To detale, których większość osób może nawet nie zauważyć, ale właśnie w nich widzimy prawdziwą jakość i szlachetność.

fot. Karolina Golis
Czy polskie marki mogą dziś konkurować z największymi światowymi domami beauty i globalnymi markami?
Jesteśmy przekonane, że tak! I co więcej – uważamy, że już to robią. Polska od lat dysponuje świetnym zapleczem badawczo-rozwojowym, fantastycznymi producentami i specjalistami, którzy tworzą produkty na światowym poziomie. Potencjał mamy ogromny!
Naszym zdaniem kluczem jest jednak autentyczność. Nie chcemy budować marki, która próbuje być „polską wersją” kogoś innego. Najbardziej inspirują nas brandy, które mają własny język, własną estetykę i własny sposób myślenia o pięknie. Właśnie taką markę chcemy tworzyć.
Coraz częściej obserwujemy, że na świecie pochodzenie produktu przestaje być ograniczeniem, a staje się wartością. Klienci szukają marek z charakterem, transparentnych, tworzonych z pasją i odpowiedzialnością. Wierzymy, że właśnie w tym kierunku zmierza współczesny luksus. Nie polega na kopiowaniu największych, ale na odwadze, by tworzyć coś własnego. Jeśli robimy to z najwyższą jakością, Polska ma dziś wszystko, by być częścią tej światowej rozmowy.
Jak na co dzień dzielicie kompetencje w marce jako co-founderki? Kto odpowiada za co? I czy budowanie biznesu ze swoją przyjaciółką to dobry pomysł?
Na szczęście bardzo naturalnie się uzupełniamy i chyba od początku było jasne, za co każda z nas odpowiada najlepiej. Mamy różne doświadczenia i kompetencje, i dzięki temu tworzymy dobry duet.
Aneta pełni rolę Creative Director marki i stoi za całym kreatywnym światem BY THE RAY – od strategii i kierunku komunikacji, przez identyfikację wizualną, aż po nazwy naszych linii i produktów. To ona pisze również kultowe teksty, które pojawiają się na naszych opakowaniach. Często słyszymy od klientów, że zostawiają kartoniki na półce albo wracają do nich po przeczytaniu opisów – i to chyba jeden z najpiękniejszych komplementów, jakie można usłyszeć.
Magda jest z kolei mastermindem całego procesu produkcyjnego. To ona odpowiada za sourcing opakowań, współpracę z producentami, rozwój formuł i dopracowanie każdego detalu jakościowego. Dzięki niej pomysły zamieniają się w realne produkty, które trafiają do rąk naszych klientów. Harmonogramy, koordynacja terminów i tetris organizacyjny - to jej chleb powszedni.
Oczywiście to tylko część prawdy (śmiech). Jak chyba w każdym startupie, founder ma jednocześnie kilkanaście różnych ról. Jednego dnia rozmawiamy o strategii marki, drugiego spotykamy się na produkcji, a trzeciego pakujemy zamówienia albo rozwiązujemy zupełnie nieprzewidziane problemy. I chyba właśnie za tę różnorodność najbardziej lubimy budowanie własnego biznesu - właściwie nie ma dwóch takich samych dni.
Jakie macie plany i aspiracje związane z marką?
Chcemy rozwijać BY THE RAY w sposób, w jaki rosną marki, które od początku były dla nas inspiracją – konsekwentnie, bez pośpiechu i z ogromnym szacunkiem do jakości. Nadal będziemy równolegle rozwijać portfolio skincare i makeup, pozostając wierne naszej filozofii dopracowanych produktów tworzonych z myślą o długim życiu, a nie krótkotrwałych trendach.
Bardzo ważnym kierunkiem są dla nas również współprace z polskimi artystami, projektantami i markami. Chcemy pokazywać, jak wiele niezwykłych talentów mamy lokalnie i budować wokół marki świat, który wykracza poza samą pielęgnację.
Naszą ambicją jest także udowodnienie, że marka tworzona i produkowana w Polsce może być naturalnym wyborem klientów na całym świecie. Wierzymy, że local is the new luxury i chcemy tę ideę konsekwentnie realizować w kolejnych premierach. Możemy zdradzić, że aktualnie pracujemy nad dużym projektem makijażowym, który będzie bardzo mocno osadzony właśnie w tej filozofii. Stay tuned!
fot. Katarzyna Hołopiak
zostaw komentarz